Rehabilitacja po 250 latach
Dodane przez admin dnia Październik 23 2011 11:45:00
Z inicjatywy Towarzystwa Miłośników Kłecka i Ziemi Kłeckiej w miniony piątek – 21 października – w Gorzuchowie w gminie Kłecko doszło do niecodziennego wydarzenia. W części wioski zwanej Kuś, a dokładnie w miejscu, w którym 250 lat temu (30 września 1761 r.) zapłonął stos, posadowiony i poświęcony został krzyż. Tuż za krzyżem – w formie półokręgu – ułożonych zostało 10 kamieni, symbolizujących 10 nieszczęsnych ofiar, oskarżonych o czary, a następnie spalonych żywcem kobiet. Szczególną wymowę posiada fakt, że osiem kamieni jest dużych, natomiast dwa małe, co symbolizuje spalenie dwóch matek wraz z córkami.
Treść rozszerzona
Poświęcenie krzyża
W małym lasku, który rośnie obecnie na miejscu stosu zgromadziło się ok. 50 osób, w tym burmistrz Kłecka – Marek Kozicki, przewodniczący Rady Miejskiej Gminy Kłecko – Mieczysław Szczepański, wójt Kiszkowa (wyrok skazujący na śmierć 10 rzekomych „czarownic” wydał właśnie sąd z Kiszkowa) – Tadeusz Bąkowski, mieszkańcy Gorzuchowa i Wilkowyi (sąsiednie wioski) oraz młodzież gimnazjalna. Na miejscu ks. Mirosław Kędzierski, proboszcz kłecki poświęcił krzyż, a Robert Zgoła (miejscowy organista oraz radny) odczytał straszny wyrok sądu kiszkowskiego sprzed 250 lat. Młodzież gimnazjalna natomiast zapaliła znicze przy każdym z symbolicznych kamieni.
Za tragicznie zmarłe kobiety zmówiono modlitwę, a ksiądz przekazał informację o mszy za dusze nieszczęsnych niewiast, która odbędzie się w Zaduszki – 2 listopada o godz. 18.00 w kościele parafialnym w Kłecku. Warto nadmienić, że zarówno krzyż, jak i pozostałe elementy (kamienie, chodnik oraz tablicę pamiątkową w miejscu zdarzenia) ufundował Henryk Kaczor, członek TMKiZK.

„Czy istniały wiedźmy i komu szkodziły”
Z Kusia uczestnicy owej niecodziennej uroczystości udali się do Miejsko – Gminnego Ośrodka Kultury w Kłecku, gdzie odbył się wykład dra Aleksandra Małeckiego z Instytutu Historii UAM w Poznaniu „Czy istniały wiedźmy i komu szkodziły” (wykład odbył się dzięki prof. Jerzemu Siepakowi, pochodzącemu z Kłecka naukowcowi). Sala MGOK pękała w szwach, głównie za sprawą młodzieży gimnazjalnej, dla której była to ciekawa i niezapomniana lekcja historii.

Swój wykład dr Aleksander Małecki rozpoczął od Harry Pottera, by następnie przez szczegółowe omówienie gorzuchowskiego przypadku, przejść do ówczesnego systemu postrzegania budowy świata i wszechświata, który w znacznym stopniu opierał się na podstawach stworzonych jeszcze przez Arystotelesa. Wykład zakończył się nawiązaniem do Mikołaja Kopernika i jego rewolucyjnego – na owe czasy – dzieła oraz omówieniem literatury, poświęconej magii, urokom i czarom.

Najważniejsze tezy wyartykułowane przez wykładowcę były następujące: wyrok sądu kiszkowskiego był nieprawny, ponieważ dotyczył sprawy, której sądy cywilne nie miały prawa rozpatrywać, a już na pewno nie powinny wydawać one wyroków; wyrok skazujący wydany został wbrew woli kościoła (kłecki proboszcz próbował nie dopuścić do wykonania wyroku, niestety nie udało się to jemu); w epoce braku „słowa pisanego”, w jakiej żyły nieszczęsne kobiety, olbrzymią uwagę zwracano na „słowo mówione”, gdzie bardzo łatwo było dopatrzeć się magicznego zaklęcia, uroku czy czaru; kobiety spalone na stosie w Gorzuchowie były swoistymi „ofiarami systemu”, w jakim przyszło im żyć; największy odsetek procesów o czary, i jednocześnie najwyższy odsetek wydanych wyroków śmierci, w ówczesnej Rzeczypospolitej, miał miejsce właśnie w Wielkopolsce, co spowodowane było bliskością Niemiec, gdzie stosy płonęły praktycznie nieprzerwanie.

Podczas trwania wykładu, w tle sali, paliło się 10 zniczów, symbolizujących nieszczęsne kobiety. Po zakończeniu wykładu dr Aleksander Małecki otrzymał rzęsiste brawa, a zgromadzeni w sali obejrzeli pokaz slajdów z miejsca kaźni sprzed 250 lat. Pierwsze zdjęcia przedstawiały normalny las z poszyciem, na kolejnych widoczny był wykop w ziemi, gdzie wyraźnie było widać warstwę spalenizny oraz osmolone, popękane od temperatury kamienie, ostatnie fotografie z kolei dokumentowały budowę krzyża oraz układanie kamieni i kostki brukowej wraz z chodnikiem.

Zbigniew Beling/red
Fot. Z. Beling, J. Molenda