Wybuch Powstania Wielkopolskiego w Gnieźnie
Dodane przez admin dnia Grudzień 27 2012 11:00:00
Wieść o wydarzeniach, które rozegrały się w Poznaniu, w piątek 27 grudnia 1918 roku, dotarła do Grodu Lecha jeszcze tego samego dnia. W zaistniałej sytuacji członkowie gnieźnieńskiego „Sokoła”, ze Stanisławem Szalińskim i Mieczysławem Słabędzkim na czele, chcieli niezwłocznie zająć koszary. Od tego zamierzenia odwiódł ich jednak komendant „Sokoła”, ppor. rez. Zygmunt Kittel. Późnym wieczorem z Poznania przybył Bolesław Kasprowicz junior, który potwierdził widziane tam na własne oczy zajścia.
Treść rozszerzona


W sobotę 28 grudnia gnieźnieńskie urzędy pracowały normalnie. Zbliżał się wieczór. Do landratury, gdzie przebywał Kittel przybyli Szaliński i Słabędzki. Mieli oni pretensje do zachowawczej postawy komendanta. Po ożywionej dyskusji rozmówcy wyruszyli zorientować się w sytuacji jaka panuje w mieście. Tymczasem do Gniezna przyjechał samochodem z Poznania sierż. Piotr Walczak, członek tamtejszej Rady Robotniczo – Żołnierskiej. Zatrzymał się on pod domem Bolesława Kasprowicza (przy dzisiejszej ul. Chrobrego). Niespodziewanego gościa szybko otoczyło wielu gnieźnian. Walczak gorąco nawoływał do natychmiastowego opanowania koszar. Wkrótce pojawił się tutaj Kittel, Stefan Żak (socjalista – piłsudczyk), Stanisław Wierbiński (działacz PPS) i mecenas Zygmunt Karpiński. W kamienicy Kasprowiczów rozgorzała dyskusja, w wyniku której podjęto decyzję o zajęciu koszar piechoty (przy dzisiejszej ul. Sobieskiego). Walczak, Kittel, Żak i Wierbiński wsiedli do samochodu i ruszyli w kierunku niemieckich zabudowań wojskowych. Za nimi pociągnęła rzesza ludzi, do której dołączali się przypadkowi przechodnie.

Powstańcy, po dotarciu do koszar piechoty, bezproblemowo rozbroili posterunki, a następnie wdarli się na dziedziniec i opanowali magazyn broni. Duża w tym zasługa sierż. Pawła Watschona. W zaistniałej sytuacji Rada Żołnierska pułku piechoty podporządkowała się Polakom. Następnie powstańcy skierowali swą uwagę na koszary dragonów (przy dzisiejszej ul. Wrzesińskiej). Na temat ich zajęcia posiadamy dwie sprzeczne relacje. Pierwsza zakłada, że zostały opanowane jeszcze wieczorem 28 grudnia (taką informację podał nam między innymi Kittel w swych wspomnieniach). Druga relacja przekazuje, że miało to miejsce następnego dnia około godz. 7.00 rano (Jan Grabiński). Dużą rolę w opanowaniu koszar dragonów odegrał młody zastępca oficera marynarki wojennej Mariusz Wachtel. Jeszcze 28 grudnia powstańcy opanowali pocztę oraz dworzec kolejowy.

W nocy zburzono pomniki przypominające Polakom o przeszło stuletniej niewoli. Na ziemię runął, stojący w pobliżu dzisiejszego kościoła garnizonowego, monument upamiętniający żołnierzy pruskich poległych w wojnie z Francją w latach 1870 – 71 oraz figura przedstawiająca cesarza Fryderyka III, znajdująca się w parku przy dworcu kolejowym. Komendantem miasta mianowano Kittla. Żołnierze niemieccy zostali rozbrojeni i opuścili pierwszą stolicę 29 grudnia popołudniu. Gniezno po przeszło 120 latach znów stało się wolnym miastem.

Michał Muraszko