„Ocalić od zapomnienia” naszą małą Ojczyznę
Dodane przez admin dnia Lipiec 06 2012 11:00:00
- Celem projektu jest wyjście młodego człowieka w wieku 12 – 13 lat zamieszkującego gminę Kłecko z nudy i marazmu życia codziennego – mówi Elżbieta Janiak z Klubu Pracy-Gminnego Centrum Informacji w Kłecku, która jest koordynatorką projektu „Ocalić od zapomnienia”. Jednym z punktów projektu był wyjazd do najciekawszych punktów gminy Kłecko i najbliższej okolicy.
Treść rozszerzona
- Projekt polega na wszczepieniu piękna miejscowości w których mieszkają poprzez zorganizowanie koła fotograficznego, co umożliwi rozwijanie sprawności i umiejętności posługiwania się aparatem cyfrowym oraz programami graficznymi – wyjaśnia E. Janiak. - Chcemy także przybliżyć uczestnikom projektu historie związane z najciekawszymi miejscami na terenie miasta i gminy Kłecko – dodaje.

W projekcie bierze udział 40-osobowa grupa dzieci z: Bojanic, Działynia, Dębnicy, Wilkowyi, Polskiej Wsi, Charbowa, Świniar, Michalczy, Bielaw, Sulina, Gorzuchowa, Czech i Kłecka. Dzieci te przez cały czerwiec brały udział w warsztatach fotograficznych prowadzonych przez znanego artystę-fotografika Jerzego Andrzejewskiego z Gniezna. Z kolei w lipcu i sierpniu odbędą wyjazdy w teren. I pierwsza taka wyprawa w której wzięło udział dziesięcioro uczestników projektu już się odbyła.

„Tarcza Olbrzyma”
Dochodzi godz. 10.00. Przed siedzibą Klubu Pracy-Gminnego Centrum Informacji w Kłecku stoi już autokar do którego za chwilę wejdą dzieci – uczestnicy projektu. W siedzibie GCI ostatnie przygotowania organizatorów i napięcie uczestników przed ich pierwszą wyprawą w teren. Pojawia się także Krzysztof Gronikowski, inspektor Urzędu Miejskiego w Kłecku, który będzie opowiadał uczestnikom wyjazdu o najciekawszych miejscach.

- Wyjeżdżamy! - rzuca hasło koordynatorka projektu E. Janiak i po chwili cała grupa siedzi w autokarze. - Na początek pojedziemy do zaprzyjaźnionej z nami gminy Mieleszyn, gdzie pokażę wam największy w powiecie gnieźnieńskim głaz narzutowy – informuje K. Gronikowski.

Po kilkunastu minutach autobus przejeżdżą obok drewnianego kościółka w Sokolnikach wzniesionego w latach 1682 – 1712, by zatrzymać się przy świetlicy wiejskiej. Grupa rusza pieszo do oddalonego o około 800 metrów pięknego głazu. - Głaz narzutowy, przy którym się znajdujemy ma w obwodzie około 17 metrów i jest jedynym tego rodzaju w powiecie gnieźnieńskim. Nie wiemy jak głęboko znajduje się on w ziemi. Prawdopodobnie został tu pozostawiony przez lodowiec skandynawski jako fragment skały litej. Inny znany w okolicy to głaz w Budziejewku koło Mieściska. Legenda głosi, że ten głaz wypadł z rąk diabła, który z tym potężnym kamieniem przelatywał swego czasu nad wsią – opowiada K. Gronikowski i pokazuje dzieciom miejsce w głazie, które świadczy, że ktoś próbował go przed lat rozłupać. - Nieskromnie przyznam, że to moja zasługa, iż ten głaz jest pomnikiem przyrody i nosi nazwę „Tarcza Olbrzyma” - dodaje.

Dalej przewodnik podkreśla, że według niektórych źródeł „Tarcza Olbrzyma” emanuje pozytywną energią i że miejscem tym interesowali się już Niemcy podczas II wojny światowej, bowiem leżał on na polu uprawnym i był przeszkodą. Dlatego próbowali go wysadzić, czego skutki w postaci olbrzymiej rysy widoczne są do dzisiaj.
Po serii zdjęć i pytań, bo dzieci były wyraźnie zainteresowane tak potężnym głazem, wszyscy wracamy do autokaru. Kolejny punkt wyprawy to Waliszewo.

W świątyni w Waliszewie
- Waliszewa to kraina wybujałych wzgórz, urwistych stoków, głębokich przełomów oraz malowniczego jeziora Lednica. Są też szerokie pola i łąki, rozległych lasów i drogi obsadzane liściastym starodrzewem. Jednak najpiękniejszym, wartym odwiedzin miejscem jest drewniany kościółek pw. św. Katarzyny w Waliszewie – mówi, już po przybyciu na miejsce K. Gronikowski.

Nie jest znana dokładna data erekcji waliszewskiej parafii, ale jej dzieje sięgają roku aż 1253. Wówczas to książę wielkopolski Przemysł I przekazał gnieźnieńskiej Kapitule Metropolitalnej część należących do niego wsi - w tym również Waliszewo. Mieszkańcy wsi dość długo jednak musieli czekać, nim pobudowano kościół. Pierwsza świątynia wzniesiona została pomiędzy 1331 (najazd Krzyżaków) a 1404 rokiem. Dopiero wówczas było możliwe powstanie parafii.

- Obecnie stojący kościół pobudowano w roku 1759 z fundacji oficjała brzesko - litewskiego, bp. Ludwika Riancour. Świątynia jest skromną, jednonawową budowlą orientowaną o konstrukcji zrębowej – opowiada już wewnątrz świątyni nasz przewodnik i pokazuje piękne detale tj świątyni, których nie da się opisać. To po prostu trzeba zobaczyć (szersza publikacja o tej świątyni już wkrótce w naszym portalu).

Ścieżka dydaktyczna
Z Waliszewa jedziemy do... lasu! Krzysztof Gronikowski pokazuje nam unikatową ścieżkę przyrodniczą rozpoczynającą się i kończącą w pobliżu przystanku autobusowego Waliszewo, na trasie Gniezno - Kiszkowo. - Ścieżka przyrodnicza nie jest tylko trasą wycieczkową, którą wędrując poznaje się piękno środowiska, ale i zabytki, a przy okazji dotlenia się organizm. Zlokalizowane blisko przystanki zwracają uwagę na pewne elementy krajobrazu i zjawiska przyrodnicze na co dzień niezauważane. Na trasie nie pominięto także trwale związanych z krajobrazem elementów kulturowo-materialnych świadectw działania człowieka w przeszłości. Ścieżka przyrodnicza jest więc szlakiem edukacyjnym przeznaczonym głównie dla młodzieży szkolnej z opiekunami i dla turystów indywidualnych – wyjaśnia nasz przewodnik.

Istnieje możliwość zwiedzania ścieżki etapami. Pierwszy, to Waliszewo - Dziećmiarki, gdzie trzeba zarezerwować minimum 2 i pół godziny. Drugi to Dziećmiarki - Kamionek - godzina oraz Kamionek - Waliszewo, na przejście której potrzeba także godziny.

Grupa, ze względu na napięty program nie wędrowała całą ścieżką, ale udała się do miejsca wyjątkowego do świerku „Albin”, który nosi imię założyciela Zakrzewa hr. Albina Węsierskiego. Świerk ten, będący pomnikiem przyrody, znajduje się kilkanaście metrów od miejsca gdzie rozpoczyna się ścieżka. Wszyscy obecni obiecali sobie, że wrócą tutaj i przejdą całą ścieżkę... (artykuł o tej ścieżce już wkrótce w naszym portalu).

Dęby Królewskie
Opuszczając ścieżkę dydaktyczną, zaczęło padać, ale to nie przeszkadzało młodym mieszkańcom gminy Kłecko w poznawaniu swojej „małej Ojczyzny”. Kolejnym przystankiem na szlaku ich wędrówki były Dęby Królewskie rosnąc na drodze do miejscowości Kamionka. Jadąc tym traktem obejrzeliśmy siedem dębów–pomników przyrody, noszących imiona: „Kazimierza Odnowiciela”, „Mieszka II”, „Chrobrego”, „Czcibora”, „Mieszka I”, „Jordana”i „Ottona III” (imiona wykute są na głazach znajdujących się obok drzew).

Największe zainteresowanie dzieci wzbudził największy z nich „Chrobry” mający w obwodzie 440 cm! (więcej o tych dębach w artykule pt. Traktem Królewskich Dębów)

Pałac w Zakrzewie
Zupełnie inne doznania towarzyszyły uczestnikom wyjazdu, gdy dotarli do Zakrzewa i znajdującego się tam, jednego z najpiękniejszych w Wielkopolsce zespołu pałacowo-parkowy. Pałac i jego urokliwy mający powierzchnię blisko 16 ha park często nazywany jest „Wersalem powiatu gnieźnieńskiego”.

Na miejscu cała grupa została bardzo ciepło przyjęta przez kierownictwo pałacu (jest on własnością Banku Zachodniego WBK) i obdarowana przez nich folderami oraz pocztówkami. Skorzystano także z gościnności kierownictwa pałacu i w jednej z sal dzieci zjadły poczęstunek.

- Hr. Albin z Węsier Węsierski herbu Belina urodził się 12 kwietnia 1812. Był uczestnikiem powstania listopadowego i w dowód zasług wojennych odznaczono go Złotym Krzyżem orderu Virtuti Militari. Po upadku powstania powrócił w rodzinne strony. Był światłym gospodarzem, propagatorem nowoczesnych metod uprawy, chowu zwierząt i przetwórstwa. Do historii gminy Kłecko przeszedł jako twórca pałacu w Zakrzewie. W 1859 roku wybudował tam w rozległym parku krajobrazowym pałac - najpiękniejszy w tej części Wielkopolski. Albin Węsierski był również miłośnikiem historii i archeologii. W 1856 r. wykupił od państwa pruskiego Ostrów Lednicki, a tym samym ocalił go od dewastacji. Zmarł nagle w Zakrzewie 22 września 1875 roku – przybliża postać twórcy pałacu K. Gronikowski.

Dalej nasz przewodnik opowiedział o historii pałacu i parku. Dzieci dowiedziały się, że pierwszym z rodu właścicielem Zakrzewa był Kazimierz Belina-Węsierski. W 1859 roku – kolejny właściciel Zakrzewa – Albin Węsierski sprowadził z Francji ogrodnika Augustyna Denizota, któremu powierzył zadanie urządzenia parku wokół zakrzewskiego dworu. Był to pierwszy krok planowanego przekształcenia dotychczasowej siedziby w okazałą rezydencję. Następnym posunięciem była budowa w miejscu odsuniętym od dworu nowych zabudowań gospodarczych, oficyny ze stajnią koni wyjazdowych („cugowych”) i wozowni. Na koniec gnieźnieński architekt Ludwik Ballensted w oparciu o zakupione we Francji plany dokonał przebudowy starego dworu w okazały pałac w stylu francuskiego renesansu. Budowę ukończono najprawdopodobniej na przełomie 1871/72 roku. - Park krajobrazowy otaczający pałac pochodzi z XIX wieku i ma powierzchnię blisko 16 ha (w tym 2 ha wód). Z kolei sam pałac jest najładniejszym w tej części Wielkopolski założeniem pałacowo-parkowym. By zobaczyć pałac w całej okazałości najlepiej stanąć przed bramą i wówczas widzimy w głębi fasadę zakrzewskiego pałacu. Po północnej (prawej) stronie pałacu teren parku opada stromo w dół w stronę Małej Wełny – podkreśla K. Gronikowski.

W 1878 roku Zakrzewo kupuje Wojciech Chełmicki, po którym majątek odziedziczył jego syn – Stanisław. Stanisław Chełmicki ostatni dziedzic majątku mieszkał w Zakrzewie z rodziną do 1940 roku. W czasie wojny majątek był w rękach niemieckich. Po wojnie przejęty został przez Skarb Państwa. W 1990 roku właścicielem pałacu stał się obecny Bank Zachodni WBK.

Tam gdzie kusi...
W drodze powrotnej z Zakrzewa, grupa uczestników projektu „Ocalić od zapomnienia” zatrzymała się jeszcze niedaleko wsi Gorzuchowo, gdzie 30 września 1761 decyzją sądu kiszkowskiego, spalono na stosie dziesięć niewiast – „Zielarek” z Gorzuchowa. Przekazy mówią, iż skazane oskarżono o: „…zapomnienie bojaźni boskiej i przykazań jego artykułów wiary świętej katolickiej, a przywiązawszy się do czarta, którego się na chrzcie świętym wyrzekły i onego sobie do niegodziwych akcji i niecnot swoich, które czyniły, za pomocnika przybrawszy, wyrzekły się Pana Boga i Matki najświętszej i Wszystkich Świętych…”.

- Kobiety zostały spalone gdzieś w tym rejonie zwanym „Kuś”, gdzie dzisiaj rośnie las i jak widzicie na pamiątkę tamtych zdarzeń postawiona została tu rzeźba „Zielarki” oraz tablica informacyjna. Dodatkowo w domniemanym miejscu, gdzie spłonęły nieszczęsne kobiety postawiono krzyż. Tuż za nim ułożonych jest dziesięć kamieni, symbolizujących dziesięć nieszczęsnych ofiar. Szczególnie wymowny jest to, że osiem kamieni jest dużych, natomiast dwa małe, co symbolizuje spalenie dwóch matek wraz z córkami – wskazuje K. Gronikowski.

Tę historię dzieci słuchały z zapartym tchem a ich wyobraźnia – dzięki opowieściom K. Gronikowskiego – przeniosła je o 250 lat wstecz... Tutaj też nie brakowało szczegółowych pytań o to, dlaczego nikt nie ratował tych kobiet, jak je spalono, skąd wiadomo że akurat w tym miejscu spłonęły... Na wszystkie te pytania przewodnik starał się odpowiadać. Dzieci wyraźnie wzruszone wracały do autokaru.

Meta na Rynku
Po ponad 3-godzinnej wyprawie, ostatnim przystankiem był Plac Powstańców Wielkopolskich w Kłecku, gdzie dzieci dowiedziały się o historii pomnika i tablicy przy nim się znajdującej. Pokazano im także dużą tablicę z mapą najciekawszych miejsce w gminie Kłecko.Na pytanie o wrażenia z wyjazdu,wszystkie chórem krzyknęły, że było super! Dzieci stwierdziły, że nie wiedziały, że w ich okolicy jest tyle pięknych miejsc godnych obejrzeniua. Wyjazd kolejnej grupy już w sierpniu.

„Ocalić od zapomnienia” to projekt Stowarzyszenia Młodych Wielkopolan i Klubu Pracy-Gminnego Centrum Informacji w Kłecku, dofinansowany ze środków Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności realizowany przez Fundację Rozwoju Filantropii w Polsce oraz Stowarzyszenie Światowid. Koszt projektu to 8.804 zł.

Karol Soberski
Fot. Karol Soberski