„Sława królowi Bolesławowi!”
Dodane przez admin dnia Lipiec 29 2012 12:00:00
Na to wydarzenie czekali wszyscy ci, którzy od sobotniego przedpołudnia gromadzili się na Placu św. Wojciecha w Gnieźnie. Widowisko teatralne „Koronacja Bolesława Chrobrego” było niezwykłą podróżą przez życie polskiego księcia, które zostało uwieńczone uroczystym nałożeniem korony. Prezentacja przygotowana przez artystów z Teatru „Terminus a Quo” była atrakcyjną lekcją historii, którą z pewnością nie można przydzielić do utartych schematów w tej dziedzinie.
Treść rozszerzona
Powierzenie zorganizowania przedstawienia koronacji teatrowi „Terminus a Quo” z Nowej Soli było ciekawym posunięciem organizatorów tegorocznej „Koronacji Królewskiej”. Grupa realizowała to zadanie po raz pierwszy, ale nie po raz pierwszy wystąpiła w Gnieźnie. Offowy teatr Edwarda Gramonta wielokrotnie gościł w Pierwszej Stolicy Polski, jednak tematyka inscenizacji była daleka od widowisk historycznych.

„Terminus a Quo” słynie z łamania barier scenicznych, a także z pewnego rodzaju kontrowersyjności. Dla miłośników widowisk teatralnych oznaczało to więc niezwykłą strawę duchową. Spektakl był tak naprawdę retrospektywną podróżą przez życie Bolesława Chrobrego: widzowie mogli zobaczyć wyprawę św. Wojciecha do Prus i jego męczeńską śmierć, wizytę Ottona III w Gnieźnie, wojny prowadzone przez księcia z Henrykiem II, cesarzem niemieckim oraz kniaziem Jarosławem Mądrym. Finalnym momentem była oczywiście koronacja, w której uczestniczył arcybiskup gnieźnieński oraz biskup kołobrzeski, wrocławski i poznański. Kolejnym punktem był hołd polskich panów i uczta.

Widowisko zostało przygotowane przez 24 członków Teatru „Terminus a Quo” oraz trzy drużyny wojów, które doskonale poradziły sobie w zatrważających dla odbiorców scenach bitewnych. W rolę króla Bolesława Chrobrego wcielił się Edward Gramont, twórca i dyrektor Teatru „Terminus a Quo”. Jakie cechy należy uwypuklać w trakcie grania postaci pierwszej koronowanej głowy w naszym kraju? - Myślę, że trzeba mieć w sobie dużo dostojeństwa, trochę pychy, dystans do poddanych oraz wyrozumiałość w niektórych momentach. Trzeba być przewidującym politykiem po to, aby pozyskać sobie łaskę poddanych. Należy być także hojnym – opisuje E. Gramont, który dodaje, że zagranie tak znaczącej postaci jaką był król Chrobry jest niezwykłym przeżyciem. - Jestem w wieku Bolesława Chrobrego kiedy on był koronowany. Trzeba pamiętać, że po tym wydarzeniu król żył zaledwie dwa miesiące i patrząc na to z tej perspektywy - jest to dla mnie duże przeżycie (śmiech) – przyznaje dyrektor Teatru „Termins a Quo”.

Wieczorna pora prezentacji koronacji nadawała widowisku szczególnego wymiaru. Dodatkową funkcję (poza grą aktorską) spełniała gra świateł, dymów, które sprawiały, że każdy widz był niejako uczestnikiem fundamentalnych wydarzeń dla historii Polski sprzed lat.

Po zakończeniu spektaklu, publiczność została zaproszona na Rynek, gdzie odbył się pokaz „żywych ogni” przygotowany przez dobrze znany w Gnieźnie Kaliski Teatr Ognia.

Paweł Brzeźniak