„Robimy to z pasją i każda minuta na planie jest dla nas dużą radością”
Dodane przez admin dnia Październik 18 2012 20:00:00
Minęły już ponad dwa tygodnie od prapremiery filmu „Francois” – najnowszej produkcji Gnieźnieńskiej Grupy Filmowej działającej przy Centrum Kultury eSTeDe w Gnieźnie. O przygotowaniach do realizacji tego niezwykłego dzieła oraz o planach na przyszłość z Radosławem Biskupskim, członkiem ekipy filmowej, odtwórcą roli rzezimieszka w filmie „Francois”, rozmawia Paweł Brzeźniak.
Treść rozszerzona
„François” jest fikcyjną opowieścią o francuskim żołnierzu z armii napoleońskiej – inspiracją do powstania tego filmu jest mogiła nieznanego żołnierza francuskiego położona w Lasach Królewskich w pobliżu Gniezna. Autorem filmu jest Gnieźnieńska Grupa Filmowa działająca przy Centrum Kultury „Scena To Dziwna” w Gnieźnie. Premiera filmu „Francois” miała miejsce 30 września 2012 roku w Gościeszynie.

- Skąd w Waszej ekipie zrodził się pomysł nakręcenia filmu o takiej tematyce?
- Myślę, że wszystko potoczyło się za sprawą Krzysztofa Zalaszewskiego, współautora scenariusza do naszego filmu. To on zainteresował się tą mogiłą i postanowił coś z nią zrobić – w zeszłym roku zainicjował działania, aby odnowić grób. W tym roku rzucił pomysł o stworzeniu filmu, Tomek Góralczyk (realizator filmu – przyp. red.) to podłapał, wszyscy podeszliśmy do tego entuzjastycznie i zaczęliśmy działać.

- Przypadek filmu „Francois” to nie pierwszy raz kiedy zaznaczyłeś swój udział w produkcjach filmowych.
- Tak, wcześniej wspólnie z kolegami i koleżankami z Kolegium Europejskiego w Gnieźnie uczestniczyliśmy w produkcji ClipDuba naszej uczelni. Odpowiadałem za nagrywanie, realizację i montaż. Mimo, iż nie była to łatwa praca, to dawała ona olbrzymią satysfakcję i radość, które odnajduję zawsze przy rozmaitych produkcjach filmowych. Mam na swoim koncie także produkcje fabularne, takie jak np. film pt. „Niepewność”.

- W filmie „Francois” wcieliłeś się w postać „czarnego charakteru” a więc rzezimieszka.
- Tak, na propozycję Tomka Góralczyka dotyczącą zagrania w takiej roli odpowiedziałem - „Dlaczego nie? Można spróbować!”. Nie ukrywam, że trzeba było rzetelnie się przygotować po to, żeby nie iść „na żywioł”. Moja postać to wiejski chłop, który pamiętał grabieże francuskich wojsk, które w poprzednią stronę przetaczały się przez te obszary. Jego motywacja była jasna – chęć wzbogacenia się na żołnierzach wracających do swoich domów. Ale o szczegółach oczywiście nie chce mówić – zapraszam do obejrzeniu filmu. Premiera czeka nas podczas zbliżającej się „Offeliady” w Gnieźnie po przejściu etapu kwalifikacyjnego.

- Poza licznymi obowiązkami, czas spędzony na planie był dla Was z pewnością ogromną frajdą.
- Tak, można to dostrzec w trakcie oglądania tzw. bloopers – filmiku, który jest dostępny w sieci. To był bardzo przyjemny czas, bowiem robimy to z pasją i każda minuta na planie jest dla nas dużą radością.

- W jaki sposób takie produkcje mogą przyczynić się do zainteresowania czasami napoleońskimi i, generalnie rzecz ujmując, historią?
- Bez wątpienia, film jest jednym z najlepszych sposób na przekazywanie tego typu treści, jest miły dla oka, łatwiej przyswaja się niektóre fakty niż z książki. To przemawia do większego grona odbiorców.