„Naszym zdaniem te osoby były niewinne, a zginęły w okrutny sposób przez spalenie”
Dodane przez admin dnia Listopad 17 2013 19:00:00
Już w najbliższą sobotę, 23 listopada od godz. 15.00 w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Kłecku rozpocznie się przedsięwzięcie, którego kulminacyjnym punktem będzie premiera filmu „Kuś – Historia Zielarek z Gorzuchowa”. Premiera filmu zaplanowana jest na godz. 18.00 i 19.00 w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Kłecku. - Cieszymy się, że ten film powstał. Głównie chodziło o uwiecznienie tych wydarzeń i pamięć tym osobom się należy – mówi Ewa Maćkowiak, sołtys Gorzuchowa.
Treść rozszerzona
Film „Kuś – Historia Zielarek z Gorzuchowa” powstał z inicjatywy i dzięki ogromnemu zaangażowaniu lokalnej społeczności z Gorzuchowa i Kłecka. Nad projektem pracowała Gnieźnieńska Grupa Filmowa. Reżyserem filmu jest Tomasz Góralczyk i Radosław Biskupski, a autorem zdjęć także T. Góralczyk. I co ważne, ostatni klaps filmu padł zaledwie kilkanaście dni temu, a „Kuś” już zdobywa nagrody! „Historia Zielarek z Gorzuchowa” zdobyła dwie nagrody na VII Ogólnopolskim Festiwalu Filmów Amatorskich i Niezależnych „Offeliada” który od 8 do 10 listopada odbywał się w Gnieźnie - Nagrodę Specjalną Prezydenta Miasta Gniezna za najlepszy film z Pierwszej Stolicy Polski „Klaudiusz” oraz – co najważniejsze - Nagrodę Publiczności „Poloniusz!

O filmie rozmawiamy z Ewą Maćkowiak, sołtysem Gorzuchowa – wsi niedaleko której doszło do tych tragicznych wydarzeń.

- Film „Kuś” jeszcze nie do końca jest znany widzom, a już otrzymał dwie nagrody. Jak społeczeństwo Gorzuchowa przyjęło fakt, że taki film powstał?
- Mieszkańcy Gorzuchowa byli bardzo zaangażowani. Występowali w filmie, nie tylko z Gorzuchowa, ale i z Kłecka. Od młodych po starszych, kobiety, mężczyźni. Zupełnie inaczej wyglądała praca na planie filmowym, niż nam się to wydaje. Było dosyć ciężko, od rana od godz. 7.00 czasami do godz. 21.00, ale była to wielka przygoda dla tych osób, które grały, które widziały. Było to coś niezapomnianego.

- Tak jak Pani wspomniała, było to wielkie przeżycie dla mieszkańców. Z drugiej strony film to historia Zielarek spalonych niedaleko Gorzuchowa. Jak ta historia jest przez współczesnych odbierana?
- Cieszymy się, że ten film powstał. Głównie chodziło o uwiecznienie tych wydarzeń i pamięć tym osobom się należy. Naszym zdaniem te osoby były niewinne, a zginęły w okrutny sposób przez spalenie, w tym dwójka dzieciaszków, trzynastoletnia była najmłodsza.

- Miejsce gdzie rozegrał się dramat tych dziesięciu osób jest od kilku lat oznakowane. Z jednej strony stroi potężny krzyż, z drugiej wiata i rzeźba Zielarki postawiona przez Starostwo Powiatowe w Gnieźnie w ramach Szlaku Legend i Mitów. Czy wśród turystów jest zainteresowanie tym miejscem?
- Wśród turystów jest bardzo duże zainteresowanie. I rowerzyści przyjeżdżają, i piesi się pojawiają. W ogóle po postawieniu krzyża i informacjach w mediach, bardzo dużo osób przyjeżdżało, także samochodami, zdarzało się, że były duże kolejki.

- Wróćmy jeszcze na chwilę do filmu. Czy prawdą jest, że mieszkańcy Gorzuchowa zrobili zrzutkę na wyprodukowanie tego filmu?
- Tak, częściowo zrobiliśmy zrzutkę. Na ile było nas stać, na tyle pomogliśmy grupie filmowej z Gniezna. Oczywiście byli prywatni sponsorzy, trochę dał samorząd, na ile udało się zebrać, na tyle długi jest ten film. Gdyby było więcej finansów, to też inaczej by to wyglądało.

- 23 listopada przewidziana jest premiera filmu „Kuś” w Kłecku. Czego mogą się spodziewać ci, co przyjdą na ten film?
- Osobiście oglądałam już ten film, ale nie będę zdradzała szczegółów, bo nie o to chodzi. Ale widzowie mogą być zaskoczeni tym, co zobaczą. Oprócz premiery filmu w domu kultury w Kłecku będzie degustacja jadła piastowskiego, będą miody pitne, potrawy staropolskie i dziczyzna oraz atrakcje dla najmłodszych. Wszystko zaczyna się o godz. 15.00 a wstęp jest wolny. Natomiast o godz. 18.00 i 19.00 w ośrodku szkolno-wychowawczym wyświetlany będzie film dla wszystkich chętnych.

Trochę historii
30 września 1761 decyzją sądu kiszkowskiego, spalono na stosie dziesięć niewiast – „Zielarek” z Gorzuchowa. Przekazy mówią, iż skazane oskarżono o: „…zapomnienie bojaźni boskiej i przykazań jego artykułów wiary świętej katolickiej, a przywiązawszy się do czarta, którego się na chrzcie świętym wyrzekły i onego sobie do niegodziwych akcji i niecnot swoich, które czyniły, za pomocnika przybrawszy, wyrzekły się Pana Boga i Matki najświętszej i Wszystkich Świętych…”. Kobiety zostały spalone w miejscu zwanym „Kuś” (dzisiaj rośnie tam las) i tam przy rozwidleniu dróg prowadzących do Gorzuchowo i Łagiewnik Kościelnych postawiona została rzeźba „Zielarki” oraz tablica informacyjna.

Dodatkowo w domniemanym miejscu, gdzie spłonęły nieszczęsne kobiety 21 października 2011 r. odbyła się uroczystość poświęcenia krzyża (ufundowanego przez lokalnego przedsiębiorcę Henryka Kaczora). Tuż za krzyżem – w formie półokręgu – ułożonych zostało dziesięć kamieni, symbolizujących dziesięć nieszczęsnych ofiar. Szczególnie wymowny jest to, że osiem kamieni jest dużych, natomiast dwa małe, co symbolizuje spalenie dwóch matek wraz z córkami. Uroczystość ta była swoistą rehabilitacją po 250 latach niesłusznie skazanych na śmierć kobiet.

Karol Soberski

Na ten temat:
„Kuś – Historia Zielarek z Gorzuchowa”! Nowy film o lokalnej historii!
Rehabilitacja po 250 latach
Proces o czary - dziesięć kobiet spalonych żywcem!