„Kuś” - początek wspaniałej przygody?
Dodane przez admin dnia Listopad 25 2013 15:00:00
W Kłecku, w minioną sobotę, odbyła się uroczysta premiera filmu „Kuś - historia zielarek z Gorzuchowa”, o którym informowaliśmy już w naszym portalu. Film nie dał odpowiedzi na nurtujące pytania: dlaczego kobiety musiały zginąć? Do dziś nie znamy powodów, jakimi kierowali się bracia Szeliscy. Może jednak stanowić początek niejednej wspaniałej przygody, zainteresowania się lokalną historią, poznania ciekawych miejsc znajdujących się w okolicy…
Treść rozszerzona
Pierwszy premierowy pokaz filmu, odbył się o godzinie 17.00 w Ośrodku Szkolno – Wychowawczym. Zgromadzonych gości powitał dyrektor ośrodka – Adam Serwatka. Następnie zgasły wszystkie światła i rozpoczęła się projekcja filmu.

Tytuł filmu nie jest przypadkowy
Mianem „Kuś”, do dziś mieszkańcy Gorzuchowa określają miejsce spalenia „czarownic”. Kuś, to także skrót od nazwisk umęczonych i spalonych tam kobiet: Petroneli Kusiewy i jej córki Reginy Kusiówny. Kuś, to również skrót od słowa kusić, i zwolenników tej wersji etymologicznej jest cały czas sporo. Co jakiś czas dochodziły bowiem słuchy i podobno nadal mają tam miejsce dziwne rzeczy, niewytłumaczalne zjawiska... Mieszkańcy widzieli wieczorem małą postać w białej szacie, w tym miejscu często psują się mechaniczne sprzęty: traktor, samochód, a kilka lat po wojnie nawet pociąg.

O czym opowiada film?
Jest to pierwsza filmowa próba przybliżenia historii dziesięciu niewinnych kobiet: Petroneli Kusiewy i jej córki Reginy Kusiówny, Maryjanny owczarki i jej córki Katarzyny, Reginy Śraminy, Małgorzaty Błachowej, Zofii Szymkowej, Katarzyny dziewki, Piechowej Banaszki oraz starej Doroty dziewki pańskiej, które, jak głosi dekret sądu kiszkowskiego z 30 września 1761 roku, „zapomniawszy Bojaźni Boskiej i przykazania jego artykułów wiary świętej katolickiej a przywiązawszy się do czarta, którego się na chrzcie wyrzekły i Onego sobie do niegodziwych akcyji i niecnot swoich, które czyniły za pomocnika przybrawszy, wyrzekłszy się Pana Boga i Matki Najświętszej i wszystkich Świętych Pańskich za poduszczeniem tego czarta przeklętego i mając społeczeństwo z nimi tak na Łysej Górze jako i po innych miejscach czarując i czary różnymi zabobonami czyniąc i odprawiając, Najświętsze Sakramenta po kościołach kradły, na proszki paliły po różnych chlewach i różnych miejscach nieuczciwych siekły, krew Przenajświętszą z Komunikantów, raz na okup ludzkiego narodu przez Zbawiciela świata wylaną, drugi raz toczyły, różne Inkantacyje i czary z proszków kobylich łbów, żmijów, wężów i wilczej łapy, którą w Zakrzewie z zabitego wilka urznęły, palonych na wyniszczenie ludzi i bydła czyniły i po różnych miejscach zakopywały i zakładały, komunikanty dwa w szkapiej głowie pod wschodami we dworze, drugie dwa pod progiem idąc do stołowej izby zakopały i inne niegodziwe akcyje z obrazą majestatu Boskiego szkodliwe ludzkiemu zdrowiu i dobytkom ich bezbożnie czyniły i spełniły”.

Kto je oskarżył?
Oskarżycielami byli ówcześni właściciele Gorzuchowa - bracia: Bartłomiej, Jan i Tomasz Szeliscy. Czym tak naprawdę te zwyczajne wiejskie kobiety naraziły się panom, tego do końca nie wiadomo. Jedni mówią, że na ich widok spłoszył się koń jednego z nich. Drudzy twierdzą, że kobiety pomawiano o klęski i nieurodzaje. Jeszcze inni za powód oskarżenia podają zemstę jednego z braci, który podobno był wielkim kobieciarzem, a gorzuchowianki nie były mu uległe. Istnieje jednak duże prawdopodobieństwo, że kobiety te zajmowały się ziołolecznictwem, co mogło przyczynić się do posądzenia ich o uprawianie magii i ważenie z ziół trujących eliksirów.

Dlaczego?
To pytanie zadawała sobie chyba każda z prawie 600 osób, która miała możliwość uczestniczyć w jednym z kilku seansów. Co takiego się stało, że aż tyle osób musiało stracić życie? Dlaczego w taki okrutny sposób? Dlaczego bronił ich ksiądz? Jak wytłumaczyć to wydarzenie? Czy w ogóle jest to możliwe…? Na te i inne pytania w filmie próbowali odpowiedzieć historycy, antropologowie, regionaliści, a także mieszkańcy Gorzuchowa, którym ta historia mimo upływu 252 lat jest cały czas bliska.

Pamięć pozostaje
Krótko po tym wydarzeniu, w miejscu tego tragicznego zdarzenia, ludzie ze wsi posadzili krzew szakłak. Dziś już go nie ma, ale rosną tu sosny tworzące tajemniczy krąg. Kiedyś sosen było dziesięć, co chyba nie jest przypadkowe - tyle właśnie było tych nieszczęśliwych „czarownic”. Trzy drzewka jednak nie przetrwały i sosen jest już tylko siedem.

Kilkadziesiąt lat później wyrok sądu kiszkowskiego zamieścił w swojej książce dotyczącej historii Kłecka proboszcz parafii – ks. Józef Dydyński.

Dwa lata temu natomiast, w 250 rocznicę śmierci niewinnych kobiet, na „Kusiu” ustawiono krzyż i tablicę z wyrokiem sądu kiszkowskiego. Ułożono także dziesięć upamiętniających je głazów - 8 dużych i 2 mniejsze symbolizujące małe zielarki. Ta szczególna rehabilitacja odbyła się z inicjatywy Towarzystwa Miłośników Kłecka i Ziemi Kłeckiej. Starostwo Powiatowe w Gnieźnie objęło to miejsce opieką i w ramach programu promującego legendy ustawiono pomnik Zielarki. Tablicę i krzyż ufundował natomiast miejscowy przedsiębiorca - Henryk Kaczor, a poświęcenia dokonał ks. Mirosław Kędzierski - proboszcz tutejszej parafii.

Sami o sobie i dla siebie
Tak chyba najkrócej można określić ten film. Gnieźnieńska Grupa Filmowa zaangażowała do opowiedzenia tej historii mieszkańców Kłecka i Gorzuchowa, bo któż lepiej niż oni mógłby to zrobić? I mimo że żadna z tych osób nie posiada wykształcenia filmowego, nie kończyła kursów teatralnych, każda poradziła sobie świetnie z pracą na planie i wiarygodnie pokazała, co prawdopodobnie się wówczas wydarzyło.

Ostatnie zdanie nie zostało powiedziane. Film nie dał odpowiedzi na nurtujące pytania. Do dziś nie znamy powodów, jakimi kierowali się bracia Szeliscy. Może jednak stanowić początek niejednej wspaniałej przygody, zainteresowania się lokalną historią, poznania ciekawych miejsc znajdujących się w okolicy… A jest ich naprawdę wiele! Niekiedy wystarczy tylko wyjść z domu, a one same nas znajdują.

Anna Frąckowiak
Fot. Jacek Molenda

Na ten temat:
„Naszym zdaniem te osoby były niewinne, a zginęły w okrutny sposób przez spalenie”
„Kuś – Historia Zielarek z Gorzuchowa”! Nowy film o lokalnej historii!
Rehabilitacja po 250 latach
Proces o czary - dziesięć kobiet spalonych żywcem!